Cześć czytelnicy!
Witam się z Wami po dość długiej przerwie, niestety w tym wypadku była to siła wyższa, ponieważ, nie wiem czy można by tak to ująć firma zajmująca się internetem w moim domu miała ostatnio awarię i nawet dzisiaj wszystko nie działa w pełni sprawnie, ale mam nadzieję, że już niedługo wszystko będzie w porządku.
A więc tak, zbliża się lato i oczywiście wakacje... Całe te plaże, baseny, wyjścia na miasto, obozy, kolonie, a w moim przypadku wycieczka klasowa i tak wiem, pewnie dziwi Was, że dopiero teraz, ale były małe problemy w związku z jej organizacją, dlatego jest przewidziana na 23-24.06, czyli już za tydzień. Później już tylko kilka dni i będzie trzeba pożegnać się z podstawówką. Takie jest już życie, kończy się jedno, a zaczyna drugie. Nie będę się tu jednak rozklejać, bo trzeba się zająć głównym tematem tego posta, czyli "Healthy life", co po polsku znaczy "zdrowe życie". Większości osób pod koniec czerwca nic się nie chce, w moim przypadku mózg jednak zupełnie inaczej. Słysząc, że do końca szkoły zostało już tylko kilkanaście dni od razu mam ochotę jakoś porządnie wykorzystać te dni. W tym roku napłynęło mnie do ćwiczeń i uwaga, uwaga... Przygotowaniem się do pierwszej klasy, tak, tak wiem. Jestem dziwna. Głównym tematem tego posta jest jednak, to co robię dla zdrowia, więc bez dłuższego przedłużania, zaczynajmy!
Z wagi jestem osobą dość chudą (44 kg na 1.60 m), więc nie potrzebuję zbyt wiele, ale moja kondycja pozostawia wiele do życzenia, dlatego postanowiłam w tym roku zabrać się za dwa challange: "Squat challange" i "Crunch challange", pierwszy polega na robieniu przysiadów, a drugi na robieniu brzuszków. Bardziej przypasował mi chyba ten z brzuszkami, bo mam małe problemy ze stawami i nie za bardzo "podoba im się" to, że muszą się zginać po prawie sto razy. Aktualnie jestem na szóstym dniu i nie widzę jakiś konkretnych efektów, ale to dopiero 1/6 całego challange'u. Nad jedzeniem się jednak za bardzo nie roztkliwiam staram się tylko ograniczać słodycze (ograniczam się do jednego do dwóch lodów dziennie. hahah :D), nie wiem czemu, ale ostatnio często jem tosty, np. z jagodami Kamczatki (szczerze polecam, ja mam w ogródku, ale w sklepie może też je znajdziecie), truskawkami, a tak bardziej, żeby się najeść to z topionym serem pokrojonym w kostkę, szynką i pomidorem. Taka właśnie jest moja "dieta". Mam nadzieję, że uda mi się jakoś przez to przejść. A dla Was mam zdjęcia (jak zwykle) mojego asortymentu żywieniowego i trochę codziennej mieszanki zdjęć. :D






























